Zawody, zawody czyli kilka uwag o imprezach i PFNW.

Tematem dzisiejszego wpisu jest w głównej mierze działalność Polskiej Federacji Nordic Walking i organizowanych przez nią,czy też bardziej nadzorowanych przez tę organizację zawodów.

W bieżącym roku „zaliczyłem” całe Grand Prix Gdańska, Mistrzostwa Małego i Dużego Trójmiasta, Mistrzostwa Polski w Gnieźnie, zawody w Gdyni, oraz całkiem sporą ilość mniejszych imprez.
Większość z tych zawodów organizowane były pod egidą Polskiej Federacji Nordic Walking.
Niestety z wielkim smutkiem muszę zauważyć, że podczas praktycznie każdych z tych zawodów część startujących osób pomyliła imprezy (biegacze, chodziarze), a sędziowie jakby tych rzeczy nie dostrzegali. W wielu też przypadkach organizacja mocno kulała.
Ale zacznijmy po kolei.

Grand Prix Gdańska – impreza która odbywała się w trzech turach. Pierwsza odbyła się bodajże 26.03.2010, Były to moje pierwsze zawody w życiu. Bardzo ciekawie przeprowadzony był podział nagród. Podczas drugiej i trzeciej edycji nagrody były losowane wśród wszystkich uczestników zawodów. Bardzo słuszna uważam koncepcja. Dzięki takiemu rozwiązaniu uniknięto monotonii wręczania nagród tym samym osobom.
Niemniej jednak 3 edycja która odbyła się pod koniec września w moim odczuciu była źle przeprowadzona po stronie organizatorów. Problemem było sędziowanie. Całkiem spora ilość osób truchtała trzymając kije. Sędziów było stanowczo za mało i ciężko było im wyeliminować podbiegających. Ja sam wyprzedzając młodą dziewczynę która uprawiała „biegochód” z kijkami nie dotykającymi ziemi, zwróciłem jej uwagę. A ona na to, że to jej pierwszy raz. Więc zastanawiam się dlaczego nie zdjęto jej podczas trasy. Przecież to w żadnym stopniu nie przypominało Nordic Walking.
Liczba sędziów jest rzeczywiście na tego typu imprezach ograniczona. Rozwiązaniem na pewno byłoby wprowadzenie sędziów „lotnych” którzy cały czas krążyliby wśród zawodników. Uważam jednak, że duża konsekwencja sędziów i brak pobłażliwości byłaby środkiem zaradczym również. Niestety imprezy Nordic Walking przyciągają coraz więcej biegaczy czy chodziarzy, w związku z tym należałoby bardziej restrykcyjnie przestrzegać przepisów zawodów.
Spotkałem ostatnio znajomego nordic walkera z którym rozmawiałem na ten temat. Doszliśmy do sedna tematu. Problem jest prosty. Jeśli widzisz podczas zawodów, że ktoś łamie notorycznie przepisy a sędziowie nie reagują, chcąc zwyciężyć robisz to samo.
Nie tędy droga. Jestem za rzetelnym przestrzeganiem przepisów i usuwaniem łamiących je notorycznie zawodników. Bo jeśli sędziowie PFNW nie robią tego,działa to demotywująco na innych.

Drugimi zawodami które moim zdaniem były nie dopracowane, były Mistrzostwa Małego i Dużego Trójmiasta -impreza rangi Pucharu Polski rzecz jasna. Imprezę organizował m.in gdański AWF. Niestety oprócz nordic walkerów pojawiła się bardzo duża ilość studentów tejże uczelni zaliczających jakiś przedmiot. Dokładnie to traktowali to jako imprezę towarzyską. Smutne ale prawdziwe. Zadaję sobie do tej chwili pytanie: po co oni tam byli? Ciekawą rzeczą jest też, że choć impreza odbywała się o rzut beretem od AWF zabrakło podium dla zwycięzców. Smutny był też jeden fakt. Otóż sponsorem imprezy był dystrybutor marki Tupperware. Za trzecie miejsce jakie udało mi się uzyskać poza medalem otrzymałem nagrodę (?) w postaci katalogu i długopisu tejże firmy. To było tak żałosne, że szkoda większego komentarza. Lepiej,żebym nic nie dostał. Rozczarowanie byłoby mniejsze. Dodam tylko, że szczęśliwcy z pierwszych miejsc dostali po plastikowym bidonie ;)

Mistrzostwa w Gnieźnie -impreza ta była bardzo dobrze przeprowadzona nie powiem. jest tylko jeden mały szczegół, a dokładnie dwa które utkwiły mi w pamięci.
Ponad miesiąc czasu przed zawodami,wysłałem do Organizatorów e-maila z prośbą o podesłanie elektronicznych materiałów którymi mógłbym rozpropagować nieco imprezę na moim blogu. Cisza. Pomyślałem sobie, że „za wysokie progi” Temat więc odpuściłem.
Nawet na chwilę obecną na stronie zawodów: http://nakije.pl/aktualnosci/15-konkurs , znajduję się informacja o konkursie. Opisałem trasę, wysłałem w połowie września (termin nadsyłania do 30.09.2010).Na początku października wysyłam e-maila z zapytaniem,czy wyniki są znane. Cisza. Dwa tygodnie później kolejny e-mail i znowu zero odpowiedzi.Wynika z tego, że konkursu nie było? Szkoda tylko mojego czasu (i na pewno nie tylko mojego) na przygotowanie pracy konkursowej. Pod tym kątem czuję się bardzo zawiedziony i „olany” przez organizatorów zawodów w Gnieźnie, a w szczególności przez Agencję Reklamową adStone Sp. z o.o która była organizatorem tego konkursu.

No i na koniec „perełka” organizowana przez Polską Federację Nordic Walking. 10 na 10-lecie INWA. A dokładnie mówiąc jak PFNW traktuje INWA?
Impreza ta była w moim przekonaniu blamażem Polskiej Federacji Nordic Walking. I choć organizowana przez PFNW najbliższą INWA, nie można tu powiedzieć o podejściu przez Federację w najmniejszym stopniu profesjonalnie do sprawy.
Otóż zamysł był nawet dobry. Grupka Nordic Walkerów startuje z Molo w Gdyni Orłowie.Podobna grupa z gdańskiego molo na Zaspie. Spotykają się w okolicach słynnego Mola w Sopocie. I …zawsze mogłoby być jakieś „i”.
W praktyce wyszło to tak. Parę minut przed godziną 10:00 przybyła sympatyczna instruktorka z AWF. Zaraz potem pojawiła się grupa około 10 studentów tejże uczelni.I bez praktycznie żadnej rozgrzewki czy tez podstawowego instruktarzu ruszyliśmy w kierunku Sopotu ;) Nie muszę chyba pisać,że bardzo duża ilość studentów miała przy sobie kije trekkingowe. Podczas marszu musiałem niestety sam podpowiadać uczestnikom jak się z tymi kijami chodzi ;) Po dojściu do Sopotu napotkaliśmy drugą grupę (gdyńską) w której było nawet kilku Nordic Walkerów. W mojej, jedyną osobą regularnie uprawiającą tą dyscyplinę byłem wyłącznie ja. Wspólnych kilka ćwiczeń i każdy rozszedł się we własną stronę. Moim zdaniem zorganizowanie (a dokładnie brak zaangażowania PFNW) tej imprezy było kompletną katastrofą. PFNW jako organizacja najbliższa w naszym kraju INWA całkowicie dała plamę. Tego dnia w Polsce odbyło się naprawdę kilka fajnych i udanych imprez związanych z tym świętem.

Zastanawiam się co zamierza i co robi Polska Federacja Nordic Walking. Jak na razie główne swe działania kierują ku organizowaniu (i zarabianiu na nich) kursów sędziowskich i instruktorskich. Na przykładzie drugim i czwartym (Mistrzostwa Małego i Dużego Trójmiasta oraz 10 na 10-lecie INWA) widać jak bardzo niekompetentnie organizacja podchodzi do tematu. Szanona Federacjo. Macie konkurencję. Uważam, że jeśli za parę lat mamy jeszcze o Was usłyszeć to czas się wziąć do roboty.
Myślę, że można wiele zdziałać.Trzeba jednak podejść do tego z sercem.

Żeby nie było,że ten monolog jest jednym wielkim „nic mi się nie podoba”.
Zawody w pobliskiej Gdyni w których miałem przyjemność uczestniczyć zawsze są bardzo fajnie przygotowane. Widać,że tu ludzie podchodzą z „sercem” do tematu. Ciężko tu się przyczepić do czegokolwiek poza nawierzchnią i odległością, ale to już inny temat.
Grand Prix Gdańska też wypadła bardzo fajnie. To tak naprawdę dzięki tej imprezie poznałem wielu przyjaciół i dusz podobnych do mojej.

Uważam,że Polska Federacja Nordic Walking powinna być głównym inspiratorem i motorem działania. Powinna propagować imprezy i je organizować. Powinna emanować nordikowym ciepłem i wspierać każdą ideę która służy poprawieniu zdrowia i samopoczucia ludzi poprzez Nordic Walking. Tak bym widział tą organizację.

Żeby było wszystko jasne. Nie jestem w żaden sposób powiązany z Polskim Stowarzyszeniem Nordic Walking, ani inną organizacją. To że opisuje powyżej wszelkie bolące mnie problemy na imprezach organizowanych WYŁĄCZNIE przy współudziale PFNW (a nie PSNW, czy innych) wynika z faktu iż jak do tej pory nie brałem udziału w żadnej imprezie PSNW.
Powyższe uwagi są dostrzeżonymi przeze mnie podczas w/w imprez i wierzę, że ktoś z PFNW zastanowi się nad nimi.

Zachęcam do dyskusji w ramach komentarza do tego postu.

Jedna odpowiedź do wpisu “Zawody, zawody czyli kilka uwag o imprezach i PFNW.”

  1. Krzysiek pisze:

    Mariusz rzecz w tym, że osoby decyzyjne są odcięte od świata. Mają klapki na oczach i nikt nie wie jak to się dalej potoczy.
    Odnośnie zawodów to wszystko leży w rękach organizatora, a nie znaczek P… – tak jest chociażby w biegach. Imprez na chwilę obecną jest mało, ale jest tendencja wzrostowa, niebawem imprez przybędzie i pozostaną te imprezy gdzie wszystko miało ręce i nogi.
    Odnośnie AWF-u – to studenci wykorzystywani są do podbijania frekwencji, ja na miejscu organizatora wykorzystał bym ich inaczej. Gdyby każdy popracował nad promocją tej imprezy wszyscy byliby bardziej zadowoleni. Ale chyba za dużo bym wymagał ;)

Zostaw odpowiedź

Zobacz również: