Podsumowanie Grand Prix Gdańska 2011

Wczoraj (24.10.2011) o godz. 18:00 w siedzibie Rady Miasta Gdańsk nastąpiło podsumowanie i wręczenie nagród Grand Prix Gdańska 2011.

Oczywiście brałem udział ( w tym roku niestety tylko w dwóch z trzech edycji):

Recenzje z obu edycji znajdziecie tutaj:

http://nordwalking.pl/grand-prix-nordic-walking-gdansk-i-edycja-okiem-uczestnika/

http://nordwalking.pl/greand-prix-gdanska-druga-edycja/

Jednak oba te starty wystarczyły na 3 miejsce w klasyfikacji generalnej w kategorii wiekowej 0-35lat na dystansie 15km ;)

Udałem się więc wraz z synkiem na spotkanie w centrum Gdańska.

Już od progu zacząłem witać się z wieloma znajomymi nordikowymi, których już znam bardzo pokaźną ilość.

Szybkie przywitania a potem zajęliśmy miejsca na których na co dzień zasiadają radni miejscy. Imprezę poprowadził prezenter Radia Gdańsk. A na zwycięzców czekały już nagrody:

Obyło się bez niepotrzebnych ceregieli. Szybko i sprawnie. Najpierw nastąpiła chwila refleksji z ust przedstawiciela Urzędu Miejskiego a potem wyczytywanie nazwisk zwycięzców w poszczególnych kategoriach.

W mojej grupie wiekowej znaleźli się jeszcze Tomasz z Gdańska i Karol z Tczewa (gratulacje Panowie jeszcze raz)

Na koniec poproszono nas do zdjęcia grupowego, po czym każdy rozszedł się do domu.

A w domu już stoi puchar, z którego każdy ze zwycięzców może być dumny ;)

Z tego miejsca chciałbym podziękować wszystkim Organizatorom, sponsorom i patronom Medialnym za przygotowanie jednej z najlepszych imprezy nordikowej w Polce.

Wielkie podziękowania należą się wszystkim Uczestnikom za udział i fantastyczną atmosferę. Gratuluję Zwycięzcom i wszystkim uczestnikom bo fascynacja Nordic Walking to jest już prawdziwa nagroda!

Przed nami zima dla wielu z Was okres przerwy od Nordika, dla wielu okres intensywnych przygotowań do kolejnego sezonu.

Do zobaczenia na Grand Prix Gdańska 2012 !

Zdjęcia zaczerpnięte z portalu chodzezkijami.pl

Recenzja: Pas na numer startowy Kalenji.

Startując w różnych zawodach nordikowych, zawsze odczuwałem pewien dyskomfort związany z dziurawieniem koszulki sposobem mocowania numerów startowych.

Koszulki po prostu niszczą się niemiłosiernie od przyczepionych za pomocą agrafek numerów startowych, a na żadnych z zawodów nie widziałem innego rozsądnego rozwiązania. Oczywiście można byłoby pokusić się o numery przyklejane, jednak sposób ten nie koniecznie będzie trwały ze względu na wilgoć i ruch jaki panuje na powierzchni materiału z którego stworzono odzienie.

Od jakiegoś już więc czasu zacząłem rozglądać się za pasem na numer startowy, który mógłby ochronić moja odzież startową przed zbytecznym zniszczeniem.

Jako iż w Gdańsku mamy obecnie dwa sklepy sieci Decathlon,  udało mi się nabyć pas marki Kalenji.

Jego cena 19,99 PLN była atrakcyjna tak więc nie zastanawiając się długo dokonałem zakupu.

Jak widać na powyższym zdjęciu, pas jest elastyczny i regulowany. Numer startowy umieszcza się na czerwonej gumce a dodatkowo zabezpiecza plastikowym elementem.

Pas też zawiera miejsce na ładunek 6 żeli energetycznych co dodatkowo zwiększa jego funkcjonalność.

Niestety sposób przymocowania numeru startowego nie jest do końca przemyślany.  Aby założyć numer np. w koszulce trzeba najpierw rozwiązać supełki na czerwonych gumkach, potem zdjąć plastikowe zabezpieczenia założyć numer i w odwrotnej kolejności|: najpierw plastikowy element a potem zawiązujemy supełki na gumkach. Jest tez szybszy patent a mianowicie przyczepienie koszulki formatu A5 na stałe. Oczywiście we wszelkich zawodach spotykałem się tylko z takim formatem numerów.

Być może jednak producent nie przemyślał takiego rozwiązania, lub tez założył różne wielkości numerów startowych. Jedno jest pewne, ten gadżet będzie na pewno fajnym dodatkiem dla startujących w zawodach.

 

Plusy:

-niedrogi,

-koszulki (często jest to droga odzież) nie niszczy się niepotrzebnie,

-fajny wygląd,

- możliwość przenoszenia do 6 tubek z żelem odżywczym,

 

Minusy:

-trudne, mozolne zakładanie numeru startowego,

Polecane każdemu kto nie chce niszczyć koszulek numerami startowymi przypinanymi na agrafki.

Zdjęcia pochodzą ze strony www.decathlon.pl

Miejsce do uprawiania Nordic Walking na gdańskim Chełmie.

Od jakiegoś czasu na osiedlu Chełm pojawiło się miejsce do uprawianie walkingu. Jest to tak zw. poligon, który choć znany, to  od zeszłego roku przechodzi gruntowną metamorfozę. Położony jest w tzw. Jarze Wilanowskim pomiędzy os. Chełm a osiedlem Piastów.

Pojawił się wiec zbiornik retencyjny a na około niego właśnie kończy się budowa chodnika.  Jak sami mieszkańcy okolicy wiedzą, bardzo brakowało jakiegokolwiek parku w tej części miasta. Co prawda istniał tu stary poligon, jednak teren ten przez wiele lat nie był zagospodarowany i miejscami niebezpieczny ze względu na niezabezpieczone studzienki.

Roboty są już prawie zakończone:

Jak widać na powyższym zdjęciu naokoło zbiornika wiedzie chodnik. Dzisiaj rano podczas małego treningu w tym miejscu udało mi się zmierzyć odległość jednego okrążenia. Jest to ok. 0,5 km  tak więc można sobie doskonale rozplanować trening w tym miejscu.

Dzisiaj rano postanowiłem udać się na krótki trening, z racji przerwy jaka wynikła w moim nordikowaniu. Przez około godzinę jaką poświęciłem na poranny trening, wyszło prawie 7 km.

Nadmieniam też, że w tym miejscu sporo okolicznych mieszkańców biega. Takiego więc to miejsce jest wybawieniem dla, niestety, pozbawionego takich atrakcji Chełmu. Świetne do Nordic Walking, biegania itp. Miejsce to blisko ul. Madalińskiego. położone jest m. Kilka zdjęć poniżej:

 

Jest t o to tak naprawdę pierwszy etap rewitalizacji tego miejsca. Więcej informacji na ten temat znajdziecie tutaj:

http://mojaorunia.pl/index.php?option=com_orunia&Itemid=24&task=artykul&id=694

Recenzja:Groty Exel część 2 – Suspension TIp

Jak już zapowiadałem podczas testu gotów All Terrain, kolejna recenzja grotów Exel będzie mówiła o modelu Suspension Tip.

Końcówka ta jest odmienna od tradycyjnych grotów w kijach Nordic Walking. Jej wygląd prezentuje ilustracja|:

Z dostępnych grotów z systemu Exel QLS (jest to najbardziej zaawansowany model). Ja nazwałem go sportowym gdyż jest on nieodzownym elementem na moich kijach Exel Sport podczas każdych zawodów.

Konstrukcja grotu jest inna niż standardowa. Grot typu nożyk osadzony jest na plastikowym bolcu zakończonym sprężyną. Dzięki takiemu rozwiązaniu podczas marszu, końcówka pracuje chowając się w zależności od  mocy uderzenia o  podłoże. Uzyskujemy tutaj dodatkową amortyzację jak również kije są bardziej ciche na twardym podłożu (na końcówkę nie można założyć gumowego bucika).

Końcówka kija ma formę dość powszechnego już nożyka. Daje to nam lepszą podporę szczególnie przy mniej pewnych podłożach jak ubity śnieg, mokra trawa, lód. Końcówka mocniej się wbija kije a co za tym idzie jest bardziej stabilny a dodatkowo zastosowana amortyzacja sprawia iż końcówka ta jest świetnym rozwiązaniem.

Jak już wspomniałem jest to mój wybór na wszelkie imprezy o charakterze sportowym. Powodów jest kilka. Przede wszystkim lepsze tłumienie wstrząsów i brak konieczności zakładania i zdejmowania gumowego bucika. Przez niespełna rok dzielnie stawiały czoła wszelkim wyścigom, zawodom i imprezom na których potrzebowałem skuteczności.

Przykładem może być udział w 7  etapie Akcji Zauważ Mnie, gdzie groty były „katowane” na ponad 40 km trasie.

Niestety wszytko co dobre kiedyś się kończy. Tak więc pod koniec maja podczas 2 edycji Grand Prix Gdańska, końcówki zakończyły swój żywot. A egzekucji dokonał kamień który wbił się mocno w wyrobioną już znacznie końcówkę.

Suspension Tip jest końcówką którą można śmiało polecić głównie do dynamicznych marszów. Dodatkowe tłumienie drgań sprawia iż jest on jeszcze bardziej komfortowy. Końcówka nie hałasuje mocno  na twardych nawierzchniach i nie musimy się obawiać że komuś możemy przeszkadzać.

Olsztyn Pieczewo – Stary Olsztyn – Bartążek – 4 września 2011

W ubiegła niedzielę po raz kolejny maszerowałem w okolicach Olsztyna.

Ruszyłem w niedzielny poranek tuż po godzinie 7.
Warunki były niesłychanie fantastyczne. Temperatura lekko poniżej 20 stopni. Piękne słońce i jak to bywa w niedzielne poranki, brak ludzi sprawiły iż wyprawa była niezwykle przyjemna.
Wyruszyłem z olsztyńskiego Pieczewa. Początkowo zacząłem szukać drogi na Stary Olsztyn,  jednak zaraz zmieniłem koncepcję i wszedłem do pobliskiego lasu.
Ten jednak dość szybko się skończył i już po chwili maszerowałem przyjemną drogą, a wokół otaczały mnie liczne pola.

 

Dalej już dość prosto trafiłem do Starego Olsztyna i wędrując drogą asfaltową, jednak o tej porze mało uczęśzczaną, szybko trafiłem do tej miejscowości.

Teraz już uważając aby nie przekroczyć prędkości udałem się do serca Starego Olsztyna gdzie zatrzymałem się na chwilę aby odczytać na tablicy jego historię.

Gdy klikniecie na powyższe zdjęcie, w nowym oknie otworzy Wam się powiększenie i komfortowo będziecie mogli zapoznać się z historią tej małej ale jakże ciekawej miejscowości którą, choć leży na uboczu, warto odwiedzić.

Po krótkim odpoczynku ruszyłem dalej drogą asfaltową w kierunku miejscowości Bartążek w której znajduje się bardzo urokliwe jeziorko.

I drogą którą wiedzie też szlak turystyczny zawróciłem w kierunku Olsztyna.

Mieszkańcy olsztyńskich osiedl Pieczewa czy Jarot mają komfortowe warunki na uprawianie Nordic Walking. Osiedla te choć są „sypialniami” Olsztyna, leżą na jego obrzeżach.  A stąd już można rozpocząć niezwykle fajną wyprawę.

Moja trasa nie był zbyt odległa. Liczyła nieco ponad 12 kilometrów. Zresztą zobaczcie sami: